To, co romantyczne, nie musi być tandetne

PKNFYSTO4E

Zawsze lubiłam komedie romantyczne. Chociaż wiedziałam, że są tandetne, pełne absurdalnych scen, które nie mają możliwości pojawienia się w rzeczywistości, to i tak – raz na jakiś czas, lubiłam zmarnować na nie wolny wieczór. (Chociaż podobno jeżeli coś sprawia ci przyjemność, to nie jest to marnowanie czasu.) Pomimo tego, że potrafię płakać ze wzruszenia nawet na trzech pierwszych częściach American Pie (nie żartuję, team Jim&Michelle), to w prawdziwym życiu nie byłam wybitnie romantyczną osobą. A konkretniej: irytowało mnie to niebywale i wprowadzało w stan głębokiego zniechęcenia i zażenowania.

Dlatego zabawne pewnie będzie dla Was usłyszeć, że całkowicie przypadkiem trafiłam na największego romantyka, jakiego do tej pory dane mi było poznać. I pomimo istnienia między nami tak dużej rozbieżności w postrzeganiu związku, żyjemy sobie razem już parę ładnych lat. I pozostając przy kwestii romantyzmu, powiem Wam dzisiaj, czego się od Niego nauczyłam.

DOBRZE JEST BYĆ ROMANTYCZNYM

Trochę mi zajęło, zanim przyzwyczaiłam się do tych wszystkich czułości, jakimi byłam początkowo bombardowana, a jeszcze dłużej zanim je polubiłam i sama zaczęłam je praktykować. To, co zrozumiałam po pewnym czasie, to fakt, że pomimo naturalnego przejścia tego romantycznego etapu, związek bardzo potrzebuje takich gestów także w kolejnych fazach.

W psychologii wyróżnia się sześć etapów związku:

  • zakochanie
  • romantyczne początki
  • związek kompletny
  • związek przyjacielski
  • związek pusty
  • rozpad związku

Najbardziej pożądaną fazą, która może trwać bardzo długo, jeżeli związek jest pielęgnowany, jest związek kompletny, ponieważ zawiera on wszystkie trzy składniki miłości w wysokim natężeniu: namiętność, intymność i zobowiązanie. Ale nie chcąc Was rozczarować, namiętność w pewnym momencie zawsze ulega wygaszeniu, przekształcając związek w bardziej przyjacielską relację. Jest to całkowicie naturalne, jednak łatwo jest wtedy zaniedbać więź, która łączy partnerów, doprowadzając do wszystkim znanego „starego małżeństwa”.

Przeczytaj ⇒ 3 brutalne prawdy o miłości

Jak temu zapobiec? Właśnie poprzez takie działania, które dadzą do zrozumienia drugiej osobie, że jesteście ze sobą blisko, rozumiecie się, znacie i dbacie o siebie, możecie zapewnić sobie naprawdę szczęśliwy związek.

pexels-photo

ROMANTYZM NIE MUSI BYĆ TANDETNY

Jeżeli nie jesteście w związku i uważacie, że romantyczne gesty, kupowanie oklepanych prezentów i obchodzenie wszelkiego rodzaju świąt typu „miesięcznice” są co najmniej idiotyczne, to macie rację. Jeżeli jesteście w związku i też tak uważacie, to też macie rację. Ale nie zmienia to faktu, że dla innej pary lub innej osoby może takie nie być. Coś, co wydaje się być kiczowate dla Was, nie musi być w ten sposób odbierane przez kogoś innego. Każda para ma swoje intymne przeżycia i doświadczenia, wspólne tylko dla nich. Po prostu wspólne życie, którego Wy nie znacie.

To od Was zależy, w jaki sposób będziecie dbać o relacje i tylko Wy wiecie jakie to ma znaczenie. Bo w istocie, właśnie takie zachowania, które dla Was coś znaczą, są przejawem starań o dobro związku. Jak wiadomo „actions count, not words”, więc takie czyny są więcej warte niż tysiąc kocham cięNic tak nie umacnia związku, jak świadomość, że Twój partner cię zna i wie, jak sprawić ci radość, a przede wszystkim – chce to robić! A w tym nie ma nic tandetnego i idiotycznego.

Zbliża się Święto Zakochanych, przez wielu znienawidzone Walentynki. Pomimo, że jest to bardzo dobry pretekst, by zrobić tego dnia coś wyjątkowego, na co zwykle brakuje czasu, to uwierzcie, że tak naprawdę nie jest istotne, w jaki sposób spędzicie ten dzień. Może on wyglądać tak, jak każdy inny. Ważne jest, by każde z Was było zadowolone z tego, jak je obchodzicie i czy w ogóle je obchodzicie. Bo jeżeli znajoma para wybiera się do eleganckiej restauracji, a Wy uważając to za banalny wieczór, wolicie zostać w domu i oglądać film, przekonani, że nie obchodzicie Walentynek… to się grubo mylicie ;)

Kamila Bondos

Przeczytaj koniecznie
  • Dokładnie tak! Miesięcznicę obchodziliśmy tylko pierwszą, a teraz gdy mija ten kolejny miesiąc – zwyczajnie sobie dziękujemy za obecność ( nie wyobrażam sobie, żeby znalazł się ktoś inny, kto by z Nami wytrzymał! ). Wydaje mi się, że takie celebrowanie każdego kolejnego miesiąca, mówienie o sobie w samych superlatywach, wychwalanie swojego związku i w ogóle cud, miód, oraz tygryski to już jednak trochę przesłodzone :) Fajnie, jeśli jest między tym wszystkim równowaga. Bo mi na przykład bardzo brakuje romantyzmu z Jego strony. I niespełnione obietnice. Walentynki co prawda już minęły, ale nienawidzę ludzi, którzy mają się za lepszych i wszędzie ( internet, osobiście ) chcą pokazać zakochanym, że Walentynki to komercyjny szajs, a w ogóle to jesteśmy poganami bo powinniśmy obchodzić Noc Kupały. Rozumiem, że takie osoby bombek na choinkę też nie kupują, bo w końcu komercja? Fajnie, że na blogach powstało dużo pozytywnych wpisów na temat tego mini święta :)

    • O tak, równowaga jest najważniejsza :) I też zauważyłam, że powstaje coraz więcej tekstów popierających Walentynki i bardzo się z tego cieszę, bo kompletnie nie rozumiałam z czego wynikają negatywne komentarze na ten temat.