Co należy zrozumieć, by wydzielać mniej jadu

GEO0HH5KL9

Jest hejt i jest krytyka. Jest też konstruktywna krytyka, ale o tym będzie pewnego dnia osobny wpis. Hejtować można bez konkretnego powodu, a krytykowanie ma zazwyczaj jakieś mniej lub bardziej solidne podstawy. Często można zauważyć zażarte dyskusje, próbujące rozstrzygnąć, czy ktoś wyraził tylko swoje zdanie, czy może to już był hejt. A bardzo wiele zależy od tego jakie są te podstawy do krytyki i czy rzeczywiście mogą być one uznane za powód do wyrażenia negatywnego komentarza. Wydaje mi się, że jest kilka rzeczy, z których warto sobie zdać sprawę jak najszybciej i nigdy więcej nie popełniać tych błędów, jeżeli zdarzyły Wam się one w przeszłości. A zatem:

Co należy zrozumieć, zanim podzielisz się swoją opinią w miejscu publicznym

1. KAŻDY Z NAS JEST INNY

Nie odkryję Ameryki, jeżeli powiem, że wszyscy bardzo się między sobą różnimy. Każdy to wie. Mamy inny wygląd, inne sylwetki, inaczej się ubieramy. Odkryliśmy bardzo różne pasje i zainteresowania. Co innego nas cieszy, co innego denerwuje, a co innego wzrusza. Na przeróżne sposoby lubimy spędzać wolny czas, czemu innemu poświęcamy życie. Mamy też bardzo zróżnicowane cele i wartości. W całkowicie odmienny sposób ukształtowało nas nasze dzieciństwo, otoczenie i doświadczenia. Pochodzimy z różnych środowisk i mamy zupełnie inne nawyki, przyzwyczajenia. Każdy z nas jest inny – zdajemy sobie z tego sprawę.

Więc dlaczego tak wiele osób mierzy wszystkich innych ludzi swoją miarą?

„Ja bym nigdy w życiu nie wszedł do tej jaskini. To jakiś idiota.”

„Nikt by mnie nie zmusił do skoku na bungee. Umarłabym ze strachu. Trzeba być naprawdę głupim, żeby się na coś takiego zdecydować.”

„Mnie to w ogóle nie śmieszy. Beznadziejny dowcip, nie wiem po co go komukolwiek opowiadasz.”

W internecie tego typu komenatrzy na przeróżnych serwisach i portalach społecznościowych jest niezliczona ilość. Dużo mówi się o hejcie, o tym, że jest on w dużej mierze wynikiem anonimowości w internecie i płynącej od ludzi zawiści. I to jest jedno.

Ale ile razy spotkaliście się z podobnymi uwagami choćby w zwykłej rozmowie ze znajomymi? Jak często ludzie krytykują czyjeś zainteresowania, czyjeś wartości lub preferencje odnosząc się do siebie? Często przez takie osoby nie przemawia zawiść, ale koncentracja wyłącznie na sobie i przekonanie, że „moja racja jest najmojsza”, a każdy kto nie jest taki jak ja, jest dziwny.

Nie ma kompletnie nic złego w komentarzu, który odnosi się do Was, ale nie wyraża krytyki względem drugiej osoby, uzasadnionej tylko tym, że Wy nie rozumiecie jej zachowania. Możemy wyrażać swoje zdanie, jednak bardzo ważne jest jak to robimy. Bez obrażania innych możemy przecież powiedzieć, że nie śmieszy nas czyjś dowcip. Że nigdy nie wspięlibyśmy się na Mount Everest, bo mamy lęk wysokości. Że nie zaryzykowalibyśmy własnego życia dla rozrywki. Niestosownie jest natomiast powiedzieć, że ktoś jest bezrozumny, bo lubi wspinaczkę górską. Albo że ktoś oszalał, skoro zdecydował się na skok na bungee. Widzicie różnicę?

KE0UHIGVOQ

Ktoś może się oburzyć, że przecież istnieje prawo do własnej opinii. I jak najbardziej tak jest. Nikt Ci nie zabroni publicznie nazwać kogoś kretynem – to tylko świadczy o Twojej kulturze osobistej. Jednak nazywając w ten sposób każdego człowieka, który różni się od Ciebie poglądami, zainteresowaniami czy wartościami, tworzysz wokół siebie pokaźnej wielkości krąg ograniczonych ludzi. A o wiele przyjemniej żyć ze świadomością, że jest się w środowisku mądrych, lecz unikatowych jednostek, z którymi można wymienić się opiniami i poznać ich punkt widzenia. ;)

2. NIGDY NIE ZNASZ CAŁEJ HISTORII

Zawsze odnosimy się do tego, co wiemy, a niekoniecznie do tego, o czym mamy jakieś pojęcie. Nie ważne, czy krytykujemy osoby publiczne czy swoich znajomych – zawsze mamy jakieś informacje na dany temat, które:

⇒ są jakąś częścią całej historii

⇒ mogą być w jakiejś części nieprawdziwe

⇒ są odbierane przez każdego w inny sposób

Na pewno nie raz przekonaliście się, jak czasami dosłownie jeden mały szczegół może zmienić postrzeganie całej sytuacji, w jak wielkim stopniu może odwrócić sens i znaczenie całego zdarzenia. A znając ¾ wszystkich faktów? Albo tylko połowę? Wtedy jakakolwiek ocena wydaje się być kompletnie bezpodstawna.

Poza tym nigdy w pełni nie poznamy też motywów, którymi kierowała się dana osoba. Gołym okiem widzimy tylko jej zachowanie, nigdy nie poznamy natomiast jej prawdziwych intencji, uczuć czy myśli. Więc również z tego powodu można spróbować wykazywać się większym dystansem w stosunku do innych osób i pod żadnym pozorem nie oceniać.

Paradoksalnie najczęściej ocenie podlegają osoby publiczne, o których wie się najmniej i nie ma się żadnego pojęcia, czy jakakolwiek informacja na ich temat ma cokolwiek wspólnego z prawdą.

3. TWOJA OPINIA NIE MA ZNACZENIA

Niektórzy za pośrednictwem internetu chcą podzielić się swoim zdaniem i chcą coś skomentować, nawet jeżeli ich uwaga jest krótko mówiąc płytka i nie wnosi niczego interesującego do dyskusji. Ofiarami padają najczęściej właśnie osoby publiczne. Jeżeli jednak nie jesteś kimś, kogo opinia w znaczący sposób się dla danej osoby liczy lub nie masz nic wartościowego do powiedzenia, to czasami lepiej jest po prostu zamilczeć. Nikt nie wyczekuje na Twoją uwagę, a to że w serwisie jest pole do zamieszczenia komentarza, nie oznacza przecież, że musisz z tej opcji skorzystać.

Często w internecie widzi się tak wiele niepotrzebnych komentarzy, które są albo wyjątkowo nie na temat, albo są po prostu bezcelowe, że ciężko natknąć się na jakąś rozwijającą dyskusję i dowiedzieć się czegoś ciekawego. Do tego dochodzą wyszukane hejty i miejsce przeznaczone na wymienianie się poglądami i prowadzenie ciekawych rozmów zostaje zaśmiecone.

A prawdą jest, że Twoja opinia najczęściej nie ma kompletnie żadnego znaczenia dla osób, które komentujesz. Nie jesteś osobą, z której zdaniem muszą lub chcą się one liczyć. Lepiej jest pojąć to jak najszybciej i pewne uwagi zachować dla siebie, a nie puszczać w świat. Posłuchajcie się Phoebe, wie co mówi. :)

bild67

 

Kamila Bondos

Przeczytaj koniecznie
  • Już od kilku dobrych lat staram się nie praktykować komentowania i oceniania postronnych osób. Był to po prostu całkowicie zbędny element w moim życiu, a sama wielokrotnie przekonałam się, że każdy medal ma swoje dwie strony. Chorując naraziłam się na wiele komentarzy osób, których nawet wcześniej nie znałam. Wszelkiego rodzaju osądy powinniśmy wydawać wobec samych siebie.

  • Dawno mnie tu nie było, ale właśnie wpadłam i nadrabiam zaległości :) Mówiłam Ci już kiedyś, że przeokrutnie podoba mi się tematyka Twojego bloga? ;) Masz bardzo fajne pomysły na posty :)

  • Dobrze powiedziane. Staram się pilnować przed złośliwymi uwagami pod nosem, kiedy coś zobaczę, bo tendencję do oceniana ma chyba każdy z nas, ale rzadko zastanawiamy się nad tym, czy czasem czegoś podobnego kiedyś nie zrobiliśmy :)

  • Ja też ciągle uczę się nie oceniać innych, a złośliwe komentarze innych po prostu „zlewać” :)