3 brutalne prawdy o miłości cz. II

7TBMSCADG1-2

Jednym z pierwszych tekstów na blogu był artykuł o miłości i związkach. Wciąż jest jak najbardziej aktualny, do tej pory jeszcze nikt tych opisanych przeze mnie prawd nie obalił. Przypominam zatem 3 pierwsze:

1. Namiętność zawsze wygasa

2. Już jej/go nie kocham, jako zrzucanie odpowiedzialności

3. Dbanie o związek nie jest romantyczne

⇒ Przeczytaj: 3 brutalne prawdy o miłości

Jednak gdyby na temat miłości trzeba było wiedzieć tylko tyle, to nie byłoby tylu nieudanych związków ;) Jednak dookoła nas nieszczęśliwych ludzi i nieszczęśliwych związków jest chyba znacznie więcej niż tych, które można by nazwać sielanką.

3 brutalne prawdy o miłości (cz. II)

1. Sama miłość nie wystarcza

Powstała niezbadana ilość piosenek o miłości, a jedna z najchętniej przez wszystkich słuchana i śpiewana całkowicie mija się z prawdą o związkach. Sama miłość nie wystarcza do tego, by stworzyć zdrową relację. To, że jesteś w kimś zakochany, nie oznacza wcale, że będziecie do siebie pasować – nawet jeżeli to uczucie jest odwzajemnione.

Ponieważ zakochać możemy się w niekoniecznie właściwej dla nas osobie. Możemy zakochać się w osobie, z którą mamy w życiu zupełnie inne wartości, dążymy do diametralnie różnych celów i wyznajemy przeciwstawne zasady. Możemy zakochać się w osobie, z którą nie mamy kompletnie nic wspólnego, w zasadzie nawet nie mamy z nią o czym rozmawiać.

Zakochać można się nawet w najbardziej nieodpowiedniej dla nas osobie. W takiej, która będzie nas po prostu źle traktować, nie szanując naszych opinii i uczuć oraz poniżając nas każdego dnia.

I tak właśnie się dzieje. Miliony ludzi tkwi w związkach, które nie dają im szczęścia i satysfakcji, za to przysparzają ogromnie dużo cierpienia i frustracji.

Chociaż jest to mało romantyczne, w związku racjonalne myślenie jest potrzebne znacznie bardziej niż ten uwielbiany romantyzm (który swoją drogą właśnie w zdrowej relacji będzie pojawiał się o wiele częściej niż w tej nieszczęśliwej).

Nie chodzi oczywiście o to, by wiązać się z kimś z rozsądku – dla pieniędzy, statusu czy dobrych genów – ale o to, by nie pozostawać w toksycznym związku, tłumacząc się bezwzględną miłością i oddaniem, kiedy druga osoba, krótko mówiąc, traktuje nas jak śmiecia.

2. Czasami zostaje tylko przyzwyczajenie

Bardzo dawno temu, spotkałam się z opinią dorosłego mężczyzny, który uważał, że „miłości nie ma, jest tylko przyzwyczajenie”. Najpierw wydawało mi się to trochę smutne – tym bardziej, że miał żonę. Później, przez pewien krótki okres, uważałam jego zdanie za bardzo słuszne i całkiem sensowne. Teraz przekonana jestem, że zupełnie nie miał racji i musiał być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Jednak to, w jaki sposób każdy z nas mówi i myśli o miłości i związkach jest kwestią bardzo indywidualną, w którą nie zamierzam wnikać.

Jeżeli jednak związek powstał z miłości, to ważne jest, by odróżnić ten moment, kiedy przy drugiej osobie nie trzyma nas już kompletnie nic poza przyzwyczajeniem. W sytuacji, w której nic się nie układa, nie można dojść do żadnego porozumienia, w relacji brakuje szacunku i zaufania, kłamstwa i zdrady są na porządku dziennym, a jednak żadna ze stron nie jest w stanie tego definitywnie zakończyć, to ciężko jest mówić o jakimkolwiek uczuciu. Często ludzie nie mogą nawet znieść swojego widoku, czują do siebie wstręt i non stop skaczą sobie do gardeł!

54WBB9J3W1

Oczywiście jestem zwolenniczką „ratowania” związków, więc to naprawdę świetnie, kiedy ludzie starają się naprawić sytuację, w której się znajdują i polepszyć swoją relację. Jednak w tym przypadku mam na myśli takie związki, w których jedna osoba (lub para) nawet nie stara się niczego zmienić, nie rozumie swoich błędów i pod żadnym względem nie zasługuje na wybaczenie czy zaufanie. Kiedy na okrągło powtarza się ta sama historia, z której nie wyciąga żadnych wniosków. Chociaż przyzwyczajenie do drugiej osoby może być bardzo silne, to czasami dwoje ludzi może po prostu nie łączyć już nic poza tym.

Możemy się do kogoś przywiązać bardzo szybko i łatwo, ale odzwyczaić się od czyjejś obecności jest już znacznie trudniej. Jednak im dłużej pozostajemy w toksycznych relacjach, tym większą krzywdę sami sobie wyrządzamy, marnując to, co w końcu najważniejsze – czas.

3. Nie zawsze warto się starać

Wciąż krążę wokół tego samego tematu, ale wydaje mi się, że jest to niezwykle ważna kwestia, aby związek był szczęśliwy i udany. Nie można kierować się tylko uczuciem, ponieważ nie sama miłość tworzy związek.

Zarówno w miłości, jak i w przyjaźni każdy jako niezbędne cechy wymienia między innymi: szacunek, zaufanie, szczerość, zrozumienie czy wsparcie. Jednak miłość rozumiemy jako coś odrębnego. W związku wybaczamy kłamstwa, zdrady i brak szacunku, jednak nie tolerujemy takich zachowań w przyjaźni. A przecież w związku powinna występować także właśnie przyjaźń.

W takim razie: kiedy nie warto się starać?

Chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo wszystko zależy od relacji i osób, które ją tworzą. Jednak ponownie, wydaje mi się, że najbardziej pomocne jest racjonalne myślenie, a nie kierowanie się uczuciem i ratowanie związku bez względu na wszystko, ponieważ „jesteśmy zakochani”. Każdy powinien sam umieć sobie odpowiedzieć, gdzie znajduje się jego granica, której druga osoba nie powinna przekraczać. I lepiej ustalić sobie taką linię wcześniej, zanim zacznie się ona mocno przesuwać w stronę zachowań, których kiedyś nie tolerowaliśmy.

Kamila Bondos

 

Przeczytaj koniecznie
  • Mnie się wydaje, że w pewnym sensie miłość jest specyficznym rodzajem przyzwyczajenia, bo jeśli pielęgnowana, jest stała i towarzyszy w najróżniejszych drobnostkach codziennego życia. Wydaje mi się, że ludzie doskonale wiedzą, kiedy jest najlepszy moment, żeby się przestać starać, ale często wygrywa lęk przed samotnością i nie mają odwagi zacząć od początku w obawie, że nie znajdą sobie nikogo lepszego. Czaro zawsze mówi, że laska nie puści jednej gałęzi, dopóki nie uczepi się innej – i chociaż to smutne, jest w tym sporo prawdy, z tym, że nie tylko po stronie kobiet ;)

    • No właśnie, nie tylko po stronie kobiet, myślę, że płeć tutaj nie ma znaczenia. Taka prawda, ale gdyby ludzie mieli do siebie nawzajem więcej szacunku, to może takie sytuacje występowałyby rzadziej.

  • Wierzę w starą dobrą równowagę opartą na intymności, zaangażowaniu i namiętności. Kompromisach, słuchaniu i przede wszystkim na byciu partnerem. Także na tym, by stale była pielęgnowana. Nie tylko w tych ważnych, okazyjnych momentach. Na co dzień. Pozytywna informacja zwrotna, wsparcie, szczerość. To dla mnie teraz podstawa. Teraz. Z pewnością popełniłam wcześniej dość dużo błędów.

  • Zgadzam się ze wszystkim w stu procentach!